Planowaliśmy wyjazd w góry, ale prognoza zapowiadała deszcze, więc zamiast gór pojechaliśmy na spacer niedaleko Warszawy — wzdłuż Świdra.
Wyjechaliśmy późno: o 12:39 wsiedliśmy w R7 ze stacji Warszawa Stadion. Otwock leży w drugiej strefie biletowej, więc z biletem długookresowym na strefy 1+2 nie trzeba nic dopłacać.
Ludzi w pociągu niewiele — zajęta mniej więcej jedna czwarta miejsc, ale prawie wszyscy siedzą pojedynczo w „przedziałach" po cztery fotele, i znaleźć dwa wolne miejsca przodem do kierunku jazdy wcale nie było łatwo. Przodem jedzie się zdecydowanie wygodniej. W ogóle pociągi lubię bardziej niż autobusy: spokojniej i nie buja.
O 13:17 wysiedliśmy na stacji Świder — jest bliżej rzeki niż główny dworzec w Otwocku. Linia jest właśnie modernizowana: stare stacje po drodze są wyburzane, a zamiast nich stoją tymczasowe — drewniane barierki i wiata przypominająca długi przystanek autobusowy. Świder też jest przebudowywany, ze starej stacji prawie nic nie zostało. Żałuję, że nie przejechałem się tą linią wcześniej i nie sfotografowałem stacji, jak wyglądały kiedyś.
Ze stacji ruszyliśmy w stronę rzeki, trzymając się lewej strony torów. Pogoda dobra, około +22.
Przy moście kawałek brzegu był ogrodzony — trwały prace: na górze traktor z młotem kuł beton, a na dole stała koparka i podstawiała łyżkę, żeby gruz nie sypał się do rzeki. Drobiazg, ale wymowny — w Polsce nawet na budowie dba się o to, żeby nie zaśmiecać rzeki kamieniami i gruzem. Bardzo mi się to podoba.
O 14:10 zrobiliśmy postój na obiad: ja miałem curry massaman w słoiku, Alena — zupkę instant w kubku, wrzątek wzięliśmy ze sobą w termosie.
Dalej szliśmy powoli wzdłuż brzegu, robiąc zdjęcia i kręcąc krótkie filmiki. Woda miejscami przejrzysta, miejscami mętna. Gdzieniegdzie koryto przegrodzone jest kamiennymi progami — układa się je specjalnie, żeby podnieść poziom wody powyżej. Dobra trasa na spacery blisko Warszawy.
Drugi postój — na pniu tuż nad wodą. Śpiew ptaków, szum rzeki — w takim miejscu można przesiedzieć naprawdę długo.
Przez cały dzień spotkaliśmy dosłownie parę osób — w poniedziałek mało kto chodzi tą trasą.
Bez pośpiechu doszliśmy do Mlądza i uznaliśmy, że na dziś wystarczy. Stąd w dni robocze jeździ darmowy autobus M2 do Otwocka, w weekendy zamiast niego kursuje połączona linia M1–M2–M3. Czytałem w internecie, że cała komunikacja miejska w Otwocku jest darmowa, ale na wszelki wypadek dopytałem kierowcę na pętli — tak, darmowa. Wsiedliśmy w kurs o 17:55, dojechaliśmy szybko.
Trochę już zmęczeni odpuściliśmy spacer po Otwocku — poszliśmy prosto na dworzec. Z miejsca, w którym wyszliśmy na tory, nie było jasne, jak dostać się na drugi peron; dziewczyna podpowiedziała, że przejściem podziemnym — po prostu nie było go stamtąd widać. Na peronie stał już pociąg S1, więc wsiedliśmy — a okazało się, że odjeżdża dopiero o 19:00, tylko podstawiany jest dużo wcześniej: Otwock to jego stacja końcowa. Ostatecznie przesiedliśmy się i o 18:39 wróciliśmy do Warszawy pociągiem RE7.
Ważny szczegół: RE7 nie zatrzymuje się na stacji Świder, więc w drodze powrotnej lepiej jechać z głównego dworca w Otwocku.
I jeszcze miły drobiazg: w pociągach przy każdym oknie są małe pojemniki na śmieci. Niby nic, a wygodne.
Trzeba częściej wybierać się na takie spacery i spędzać mniej czasu przy komputerze — przynajmniej latem :)
📌 Informacje praktyczne
- Trasa
- stacja Świder → wzdłuż rzeki Świder → Mlądz; płasko, bez przewyższeń
- Dojazd
- pociąg R7 z Warszawy Stadion do stacji Świder (12:39 → 13:17)
- Bilet
- Otwock — 2. strefa; z biletem długookresowym na strefy 1+2 bez dopłat
- Powrót
- darmowy autobus M2 z Mlądza do Otwocka (w dni robocze; w weekendy — M1–M2–M3), dalej pociąg z głównego dworca
- Uwaga
- RE7 nie zatrzymuje się na stacji Świder
- Kiedy jechać
- w dzień roboczy trasa jest praktycznie pusta